Matka bawi się z synem w chińskiej szkole językowej.
PODCAST

O chińskim modelu wychowywania dzieci

on
22 grudnia, 2019

„Tygrysice” – tak mówią o sobie chińskie matki. Tutejszy model wychowywania dzieci rzeczywiście jest na swój sposób drapieżny: to ostra walka o najlepszą możliwą wersję dziecka, co z założenia ma zapewnić mu wygodne życie i wysoki status społeczny.

Czułość i rygor

Podejście do wychowywania dzieci w Państwie Środka to specyficzna mieszanka czułości i bliskości z rygorem i kontrolą, trudna do przeniknięcia dla osoby z Zachodu. Typowy chiński rodzic nie ma najmniejszych wątpliwości, że to on wie, co dla jego dziecka jest najlepsze i bez wahania podejmuje decyzje o jego edukacji i przyszłym życiu. W Chinach podstawowym założeniem życia w rodzinie jest bezwarunkowe posłuszeństwo wobec rodziców, a wszelkie odstępstwa od tej zasady traktowane są jako zamach na fundamentalne chińskie wartości. Już dzieci w wieku wczesnoszkolnym praktycznie nie mają czasu dla siebie, nie mogą też używać telefonów ani oglądać telewizji. Z jednej strony uczą się dyscypliny i szacunku do pracy, co na pewno ułatwia dorosłe życie, z drugiej jednak nie bez powodu mówi się, że chiński system edukacji nie pozostawia zbyt wiele miejsca na rozwój kreatywności. Zabawy z rówieśnikami postrzegane są tu jako strata czasu, a nie szansa na zdobycie umiejętności społecznych; rozwój emocjonalny dziecka spychany jest na dalszy plan, a miarą „wartości” potomka są jego oceny.

Jednocześnie chińscy rodzice okazują swoim dzieciom dużo czułości: to nie jest kultura braku dotyku, dzieci są tutaj przytulane i całowane, a za dobre wyniki w nauce wynagradzane są wszelkimi prezentami, o jakich tylko zamarzą. Dzieci sprawiają wrażenie zmęczonych, ale nie nieszczęśliwych; większość entuzjastycznie podchodzi do nauki, a osiągnięcia wynikające z wytężonej pracy niewątpliwie je cieszą. Chińscy rodzice biorą czynny udział w edukacji swoich dzieci, spędzając długie godziny na pomaganiu im w zadaniach domowych czy nauce gry na instrumencie, czym zresztą tłumaczą swoje poczucie wyższości nad rodzicami z Zachodu: ich zdaniem ta inwestycja czasu i energii to wyraz ich miłości wobec dziecka. Na przykładzie moich uczniów widzę, że ich rodzice są obecni w ich życiu, pytanie tylko, czy nie aż za bardzo.

Przybyłam, zobaczyłam, opisałam: o moich doświadczeniach z chińskim modelem wychowania

Moje półroczne już doświadczenie jako nauczycielki angielskiego w Pekinie (więcej o samej pracy w Chinach dowiecie się tutaj) pozwoliło mi zebrać sporo wniosków na temat tutejszego modelu wychowania, którymi dzielę się z Wami w drugim odcinku podcastu Eventful Journey. W tym nagraniu dowiecie się:

  • z jakiej filozofii wywodzi się chiński model wychowywania dzieci oraz jak wpływa na niego chiński system edukacji,
  • jakie są jego dobre i złe strony,
  • oraz z jakimi sytuacjami wynikającymi z tego modelu spotkałam się w mojej praktyce nauczycielskiej.

Poniżej podaję linki do odcinka (możecie go wysłuchać na Spotify’u, Soundcloudzie oraz na moim kanale na YouTube’ie), a także do materiałów, o których w nim wspominam. Pamiętajcie, aby tam, gdzie słuchacie podcastu, polubić i subskrybować kanał! 🙂

Spotify

Soundcloud

YouTube

Materiały:

  1. Artykuł w The Wall Street Journal prezentujący fragment książki Amy Chua „Bojowa Pieśń Tygrysicy” – przeczytacie go tutaj
  2. Zwiastun filmu „Trzej idioci” (gorąco polecam!)

Oczywiście, nie ma jednego idealnego sposobu na wychowywanie dzieci, ale myślę, że, owszem, mogą istnieć lepsze i gorsze. Ciekawa jestem Waszych przemyśleń po wysłuchaniu odcinka: które z poruszanych przeze mnie kwestii zwróciły Waszą szczególną uwagę? Jak Wy postrzegacie podejście chińskich rodziców do ich dzieci? Jak Was wychowano? I wreszcie (uwaga, pytanie filozoficzne), jak ma się sukces (akademicki/zawodowy) do szczęścia? Ja w pewnym sensie rozumiem motywację chińskich rodziców i zgadzam się, że duma z własnych sukcesów i poczucie, że dzięki intensywnej pracy dokonało się czegoś wielkiego to źródło szczęścia, ale sądzę też, że to szczęście jest największe, kiedy decyzje o własnym życiu podjęło się samemu. Co Wy o tym sądzicie? Dajcie znać w komentarzach, a jeśli ten materiał Wam się podobał, udostępniajcie dalej! 😉

K.

TAGS
RELATED POSTS
2 komentarze
  1. Odpowiedz

    Małgorzata

    26 stycznia, 2020

    Ciekawe obserwacje chińskiego stylu nauki.Tak, rzeczywiście różni się on zasadniczo od modelu europejskiego lub amerykańskiego, gdzie stawia się większy nacisk na samodzielne myślenie, w cenie jest kreatywność i indywidualność.W Polsce może niekoniecznie, ale w szkołach skandynawskich (rozmawiałam niedawno z mamą nastolatka, który uczęszcza do szkoły w Norwegii), w Holandii, Francji panuje wychowanie bezstresowe, dzieci rzadko są ganione, a chwalone właściwie za wszystko.Nie ma zadań domowych.Niewątpliwe takie dzieci mają znaczne poczucie własnej wartości i duże oczekiwania, co w zderzeniu z realiami dorosłego świata może być bolesne.Nie, nie jestem zwolenniczką “twardego” wychowywania, ale trochę dyscypliny(myślę, że zgodzisz się ze mną) jest przydatne- także dla dziecka, bo wtedy jego świat jest bardziej poukładany.I nie mam na myśli kar cielesnych lub psychicznego znęcania (powiedzenie z okresu mego dzieciństwa”lepiej by matka biła, a życie pieściło, niż odwrotnie” uważam za jedno z najgłupszych). Piszesz, że dzieci są zmęczone, ale nie nieszczęśliwe i sądzę, że tak jest.Wpisuje się to w konfucjańską filozofię, gdzie każdy miał swoje miejsce i był komuś podporządkowany- w tym przypadku dzieci rodzicom.
    Nie chcę się za bardzo rozpisywać, bo to temat rzeka, więc zakończę takim posumowaniem:niewątpliwe te zapracowane dzieci tracą część beztroskiego dzieciństwa, ale jest to inwestycja na przyszłość- być może dzięki temu dostaną się do 100-200 milionowej elity(a konkurencja jest ogromna). I mam podejrzenie, że jeżeli kiedyś będą się starały o przyjęcie na elitarne uczelnie, to wygrają z tymi wychowanymi bezstresowo, pewnymi siebie szczęśliwcami. Ale podejrzenie, to nie pewność.
    Może się mylę.
    A co Ty sądzisz?

    • Odpowiedz

      Kornelia Mulak

      21 lutego, 2020

      Bardzo ciekawy komentarz. 🙂 Myślę, że pod względem nacisku na rozwój kreatywności i samodzielnego myślenia model zachodni zdecydowanie wygrywa – te umiejętności są bezcenne, ponieważ ułatwiają rozpoznanie i rozwój swoich pasji, co zwykle i tak prowadzi do sukcesu finansowego. Z drugiej jednak strony na pewno łatwiej jest iść przez dorosłość mając wpojoną wewnętrzną dyscyplinę, to porządkuje z definicji chaotyczne życie. Tak, na pewno łatwiej o sukces rozumiany jako wykształcenie i dobrze płatna praca w modelu chińskim, pytanie tylko, czy każdy tak pojmuje sukces. Myślę, że osoby, dla których ważniejsze jest poszukiwanie własnej drogi i spełnianie się w swojej unikatowej wizji szczęścia z takiego systemu wychodzą skrzywdzone emocjonalnie.

LEAVE A COMMENT

Kornelia Mulak

Blogerka i podróżniczka, z wykształcenia magister iberystyki. Do tej pory odwiedziła 40 państw, obecnie mieszka w Pekinie. Kontakt pod adresem: kornelia@eventfuljourney.pl

Booking.com